Magdalena – 306 lat historii, wiary i pamięci ludu Itonama

Do Boliwii przyjechałem w 2019 roku. Przez kolejne lata pracowałem w różnych częściach kraju. Dopiero w styczniu 2026 roku moja misyjna droga zaprowadziła mnie do Magdaleny, niewielkiego miasteczka w prowincji Iténez, w departamencie Beni.
Podróż z Tarata, mojej poprzedniej misji, trwała cztery dni. Około 1300 kilometrów, a ostatni odcinek przez błoto typowe dla pory deszczowej. Przyjechałem tutaj, żeby podjąć posługę proboszcza i gwardiana miejscowej wspólnoty.
Od początku wiedziałem jedno: zanim zacznę mówić, muszę się nauczyć słuchać. Magdalena ma swoją pamięć, tradycję i historię dużo starszą niż moja obecność tutaj.
W 2026 roku Magdalena obchodzi 306 lat. Za oficjalną datę założenia przyjmuje się 22 lipca 1720 roku – dzień św. Marii Magdaleny, patronki miasta i parafii. Ale historia powstania tego miejsca jest bardziej złożona, niż sugeruje jedna data w kalendarzu.

Zanim powstała Magdalena
Ta ziemia nie zaczęła się wraz z przybyciem jezuitów. Na długo przed misją żył tutaj lud Itonama.
Według relacji z początku XVIII wieku Itonamowie mieszkali w około 23 osadach, głównie nad rzeką Itonama. Szacowano ich wtedy na około sześć tysięcy osób, choć pewnie była to tylko wartość przybliżona.
Mieli własny język, swoich przywódców, więzi rodzinne, sposoby uprawy ziemi, polowania i połowu ryb. Mieli też własne wierzenia, opowieści i wiedzę o otaczającej ich przyrodzie. To nie była pusta ziemia czekająca na odkrycie przez Europejczyków.
Pierwszy znany kontakt jezuity z Itonamami miał miejsce w 1704 roku, kiedy przez ich terytorium przechodził ojciec Lorenzo Legarda. Kontakty stawały się coraz częstsze, bo droga z San Pedro do misji wśród ludu Baure prowadziła właśnie przez ziemie Itonamów.
Były to jednocześnie czasy bardzo niebezpieczne. W 1715 roku gubernator Hurtado Dávila poprowadził zbrojną wyprawę przeciwko Itonamom. Schwytano wtedy ponad dwa tysiące ludzi – mężczyzn, kobiet i dzieci – i przeznaczono ich do niewolniczej pracy.
Nic dziwnego, że część Itonamów zaczęła szukać ochrony w pobliżu misji. Przyciągała ich też możliwość zdobycia metalowych narzędzi: siekier, noży, maczet. Decyzja o przyłączeniu się do misji nie wynikała z jednej przyczyny. Była mieszanką kontaktów religijnych i kulturowych, ale też przemocy, strachu i potrzeby bezpieczeństwa dla rodzin.

Założenie misji
Za oficjalnego założyciela Magdaleny uznaje się jezuitę ojca Gabriela Ruiza. Zachowane dokumenty pokazują jednak, że powstanie misji było dłuższym procesem. Ważną rolę odegrał też ojciec José Pérez Tenlladro, a przede wszystkim same wspólnoty Itonama.
We wrześniu 1719 roku Ruiz i Tenlladro zostali wyznaczeni do utworzenia misji. Już w październiku Tenlladro odwiedzał osady Itonamów, chrzcił dzieci i rozmawiał z ludźmi gotowymi przyłączyć się do nowej wspólnoty.
Potem osiadł w miejscu nazywanym Mayague. Według jednego z dokumentów właściwy początek osady należałoby liczyć od 9 listopada 1719 roku. Tenlladro zaczął tam organizować wspólnotę i gromadzić rodziny z różnych osad.
Gabriel Ruiz przybył do Mayague 23 czerwca 1720 roku. Zastał około 900 Itonamów, którzy mieli już domy i tworzyli osiadłą wspólnotę. Pochodzili między innymi z Mayague, Moaup, Cuatayata, Guamaba, Masvoloca i Guacecha.
To właśnie ojciec Ruiz nadał osadzie nazwę Santa María Magdalena, ze względu na swoje osobiste nabożeństwo do świętej.
Do końca 1720 roku wspólnota liczyła już około 1600 mieszkańców. Sprowadzono też bydło i konie, które stały się podstawą gospodarki.
Dlatego najuczciwiej jest powiedzieć, że powstanie Magdaleny miało kilka etapów. José Tenlladro rozpoczął organizowanie osady w 1719 roku. Gabriel Ruiz przybył w 1720 roku, nadał jej imię i ukształtował ją jako misję. A jej prawdziwym ludzkim fundamentem były rodziny Itonama.
Data 22 lipca 1720 roku, którą dzisiaj obchodzimy, związana jest przede wszystkim ze świętem patronki. Nie znamy dokumentu, który potwierdzałby, że właśnie tego dnia odbył się formalny akt założenia. Nie umniejsza to jednak znaczenia tej rocznicy. Pokazuje tylko, że narodziny miejscowości były procesem, a nie jednym wydarzeniem.

Świadectwo ojca Juana de Beingolei
Jednym z najstarszych opisów początków Magdaleny jest relacja jezuity Juana de Beingolei z około 1763 roku, niespełna pół wieku po powstaniu misji.
Beingolea jednoznacznie nazywa Gabriela Ruiza założycielem misji Itonamów. Potwierdza też, że nazwa Santa María Magdalena pochodziła z jego szczególnego nabożeństwa do patronki.
Ruiz nie pozostał jednak długo w Magdalenie. Przełożeni skierowali go do innych obowiązków. Później był między innymi rektorem kolegiów jezuickich w Potosí i La Plata.
Chociaż opuścił Magdalenę, nie zapomniał o niej. Beingolea pisze, że wysyłał obrazy z życiem św. Marii Magdaleny, figury i inne przedmioty do ozdobienia kościoła. Nie potrafimy dziś z całą pewnością wskazać, które z zachowanych rzeczy mogły należeć do tych darów.
Pracę Ruiza kontynuował ojciec José Pérez Tenlladro. W dawnych źródłach jego nazwisko zapisywano różnie: Tenallado, Tenlladro, Tennliado albo Tenlado. Nauczył się języka Itonama, przygotował modlitwy i podstawowe teksty do nauczania wiary. Wybudował też dom misjonarzy i położył fundamenty pod nowy kościół.
Po jego śmierci pracę przejął ojciec José Reiter. Ukończył świątynię i ozdobił ją pięknymi ołtarzami. W czasach Beingolei kierował misją razem z ojcem Nicolásem Sussichem, jezuitą pochodzenia chorwackiego.
Beingolea nazywa Magdalenę najludniejszą misją Moxos i podaje, że mieszkało w niej blisko 3800 osób. Spis z 1764 roku wymienia dokładniej 4180 mieszkańców. W 1773 roku było ich już 4245, zamieszkujących 310 dużych domów.
Czytając relację Beingolei, trzeba pamiętać o języku jego epoki. Używa wobec Itonamów określeń, które dzisiaj słusznie uznalibyśmy za obraźliwe. Przedstawiał ich kulturę z perspektywy osiemnastowiecznego Europejczyka, przekonanego o wyższości własnej cywilizacji.
Jako współczesny misjonarz mogę docenić gorliwość dawnych jezuitów, ich gotowość do poświęceń, naukę miejscowych języków i obronę ludności przed niewolnictwem. Nie mogę jednak bezkrytycznie przyjmować wszystkich ich ocen. Itonamowie nie byli ludźmi bez kultury ani historii. Mieli własną godność, wiedzę i sposób rozumienia świata.
Uczciwe spojrzenie na przeszłość nie umniejsza dzieła ewangelizacji. Wręcz przeciwnie – pozwala odróżnić Ewangelię od ograniczeń i uprzedzeń ludzi, którzy ją głosili.

Największa misja Moxos
Magdalena stała się osiemnastą redukcją misyjną w regionie Moxos i pierwszą (a zarazem jedyną) misją jezuicką utworzoną pośród Itonamów.
W centrum osady był duży plac z krzyżem. Wokół niego powstały kościół, dom misjonarzy, warsztaty i magazyny. Domy mieszkańców rozmieszczono w regularnych kwartałach, a od placu w stronę rzeki prowadziła grobla o długości około 400 metrów.
W 1742 roku portugalski podróżnik Manoel Felix de Lima opisywał Magdalenę jako dużą, uporządkowaną osadę otoczoną murem. Były tu warsztaty tkaczy, stolarzy i rzeźbiarzy, publiczne kuchnie, magazyny oraz młyn, w którym produkowano cukier i alkohol z trzciny cukrowej.
Kościół miał trzy nawy i bogato ozdobione prezbiterium. Kolumny wykonano z pni wielkich drzew, belki były rzeźbione i złocone, a ambony zdobiły wyrzeźbione ptaki i rośliny. Duża część tych prac powstała rękami miejscowych rzemieślników.
Uprawiano bawełnę, kakao, trzcinę cukrową, kukurydzę, maniok i banany. Rozwijała się hodowla bydła i koni. Mieszkańcy uczyli się stolarstwa, kowalstwa, rzeźbiarstwa i tkactwa. Ważną rolę odgrywała też muzyka, która do dziś pozostaje jednym z najpiękniejszych elementów kultury dawnych misji Moxos.
Życie w redukcji dawało bezpieczeństwo, naukę, dostęp do sakramentów i nowe możliwości. Miało jednak też drugą stronę. Mieszkańcy podlegali ścisłej dyscyplinie, wykonywali pracę na rzecz wspólnoty, a ich dawne wierzenia i praktyki były zwalczane. Część ludności przenoszono z rodzinnych osad do dużej misji.
Historia nie jest czarno-biała. Było w niej wiele autentycznego dobra, ale nie brakowało też przymusu, niezrozumienia i krzywdy.

Po odejściu jezuitów
W 1767 roku król Hiszpanii nakazał usunięcie jezuitów ze wszystkich ziem należących do Korony. Misjonarze pracujący w Magdalenie opuścili ją na początku 1768 roku.
W 1770 roku zlikwidowano pobliską misję San Simón, a większość jej mieszkańców przeniesiono do Magdaleny. W latach 1791–1792 około trzech tysięcy Itonamów zabrano z Magdaleny, żeby założyć San Ramón. Również Huacaraje powstało później z rodzin Itonama pochodzących z Magdaleny.
Po utworzeniu Republiki Boliwii w 1825 roku państwo przejęło znaczną część dawnego majątku misyjnego: bydło, plantacje i warsztaty. Ludność tubylcza była wykorzystywana do nieodpłatnej pracy w państwowym systemie tak zwanych temporalidades.
W 1842 roku utworzono departament Beni. W 1856 roku Magdalena została stolicą prowincji noszącej wówczas tę samą nazwę. W 1891 roku prowincję przemianowano na Iténez, pozostawiając Magdalenę jako jej stolicę. 5 grudnia 1906 roku miejscowość oficjalnie otrzymała prawa miejskie.
A jednak Magdalena trwała.

Stara wieża i obecny kościół
Pierwotny kościół misyjny z czasem niszczał. Jego wysoka wieża przetrwała znacznie dłużej i przez wiele lat była jednym z najbardziej rozpoznawalnych punktów Magdaleny. Starsi mieszkańcy wspominali, że dźwięk dzwonów z tej wieży docierał aż do odległej Orobayaya.
Zachował się rysunek dawnej wieży wykonany około 1941 roku i opublikowany później w miejscowej prasie. Wieża została ostatecznie rozebrana w 1963 roku.
Obecny kościół powstał dzięki pracy mieszkańców Magdaleny, miejscowego Cabildo Indigenal oraz ojca Antonia Linaresa. Świątynię poświęcił 11 lutego 1968 roku biskup Carlos Anasagasti.
W parafialnych zbiorach zachowały się drewniane elementy dawnego wyposażenia: tabernakula, krzesła i szafa na szaty liturgiczne. Są one świadectwem kunsztu dawnych rzemieślników Itonama oraz ciągłości wiary tej wspólnoty.

Magdalena, którą poznaję dzisiaj
Minęło ponad trzysta lat, ale misyjna historia nadal jest tutaj obecna. Widać ją w układzie ulic, na centralnym placu, w kościele, w działalności Cabildo Indigenal, w muzyce i tradycyjnych tańcach.
Najwyraźniej przypomina o niej święto patronalne 22 lipca. Nowenna, Msze, procesje, muzyka i tańce nie są tylko atrakcją folklorystyczną. To część pamięci ludzi, którzy przez pokolenia przechowywali swoją wiarę i tożsamość.
Parafia, którą powierzono naszej opiece, obejmuje nie tylko samo miasteczko, ale też około siedemnastu wiosek z własnymi kaplicami. Dopiero gdy jeździsz do tych wspólnot, pokonujesz duże odległości i drogi, które w porze deszczowej stają się niemal nieprzejezdne, naprawdę widzisz, jak rozległa i wymagająca jest ta ziemia.
Jednym z największych wyzwań pozostaje ocalenie języka Itonama. Posługuje się nim już tylko niewielka liczba starszych osób. Podejmowane są działania, żeby zapisywać słowa, pieśni i opowieści oraz uczyć języka młode pokolenie. Jego zanik oznaczałby utratę nie tylko sposobu mówienia, ale też części pamięci całego ludu.

Czego uczy mnie Magdalena?
Jest w tym coś szczególnego, że jako franciszkanin przybyłem do miejsca o tak mocnych korzeniach jezuickich. Nie widzę w tym żadnej sprzeczności. Zakonne charyzmaty nie są konkurencją. Wszyscy jesteśmy tylko ludźmi posłanymi do pracy w winnicy, która należy do Boga.
Gabriel Ruiz, José Pérez Tenlladro, José Reiter i pozostali misjonarze wykonali swoją część pracy. Dzisiaj my podejmujemy tę samą misję w innych czasach i w innych warunkach.
Trzeba jednak pamiętać, że historia Magdaleny nie jest wyłącznie historią misjonarzy. Jest przede wszystkim historią Itonamów, ludzi, którzy zbudowali osadę, kościół i domy, uprawiali ziemię, hodowali bydło, rzeźbili, tworzyli muzykę, wychowywali dzieci i przekazywali wiarę kolejnym pokoleniom.
Obchodząc 306-lecie Magdaleny, nie świętujemy więc tylko daty ani przybycia jednego europejskiego kapłana. Świętujemy ponad trzy stulecia życia wspólnoty, która wielokrotnie doświadczała przemocy, epidemii, powodzi, wyzysku i osamotnienia, a jednak nie zniknęła.
Patronką tego miejsca jest Maria Magdalena – kobieta, która spotkała zmartwychwstałego Chrystusa i została posłana, żeby przekazać tę wiadomość innym. Jej misja zaczęła się od spotkania, słuchania i osobistego świadectwa.
Myślę, że właśnie tego może uczyć też mnie. Przyjechałem tutaj jako misjonarz, ale nadal bardziej czuję się uczniem niż nauczycielem. Uczę się słuchać ludzi, rozumieć ich sposób życia i razem z nimi odkrywać, czego dzisiaj oczekuje od nas Bóg.
Z okazji 306-lecia Magdaleny dziękuję za wszystkie pokolenia ludzi, którzy tworzyli i nadal tworzą to miejsce. Modlę się, żeby pamięć o przeszłości pomagała budować przyszłość opartą na wierze, sprawiedliwości, szacunku i trosce o kulturę Itonama.
Niech św. Maria Magdalena otacza opieką to miasto, wszystkie należące do parafii wspólnoty oraz rodziny rozsiane po tej rozległej ziemi.
Pokój i dobro!
Wykorzystane źródła
Juan de Beingolea SJ, Noticia de las Misiones de Mojos, ok. 1763, w: Josep Barnadas, Manuel Plaza, Mojos. Seis relaciones jesuíticas, Cochabamba 2005.
Franziska Riedel, Historia y cultura de los Itonamas y del pueblo de Magdalena en los Llanos de Moxos, Gobierno Autónomo Municipal de Magdalena, 2024.



























